Po zapoznaniu się z literaturą dotyczącą autoetnografii i wykonaniu zadań mogę stwierdzić, że może ona stanowić zarówno świetną podstawę jak i uzupełnienie badań socjologicznych. Wykorzystanie współczynnika humanistycznego, a na nim właśnie opierają się metody autoetnograficzne, jest niezwykle ważne. Ze względu na samą dziedzinę socjologii i tematy jakimi się zajmuje, spojrzenie na zjawiska z perspektywy uczestników wydarzeń, tego w jaki sposób jawią się dla nich, wydaje się kluczowe.
Rola badacza różni się tu od typowej roli moderatora. Faktycznie jeśli jest to badanie na pewnej grupie, można mówić tu o elemencie moderacji, ale i w tym przypadku zauważyć da się różnice jeśli chodzi o samą interpretację. Odchodzimy od typowego podejścia skupiającego się na obiektywności, rzetelności i trafności. Dodatkowo jeśli to sam autor staje się obiektem badania, zmienia to całkowicie postrzeganie, sposób interpretacji. Wyraźnie można było to odczuć w czasie tworzenia wpisów na blogach – czułam, że jestem jednocześnie obserwatorem i obserwowanym, sama dla siebie stałam się obiektem obserwacji, a to pozwoliło mi na zastanowienie się nam samą sobą, również w szerszej, społecznej perspektywie (w takiej refleksji pomogła też późniejsza analiza blogów tworzonych przez innych).
Włączenie do procesu badawczego osobistych odczuć, a więc odczuć badacza, jego prywatnych refleksji, otwiera moim zdaniem całkiem nowe możliwości. Znika w tym momencie problem obiektywności, o którą zawsze jest trudno w czasie badań. W przypadku autoetnografii mamy od początku świadomość subiektywności metod, otwarcie się do niej przyznajemy. Przy jakichkolwiek badaniach ciężko jest o całkowitą obiektywność, tu natomiast subiektywność może zostać wykorzystana, wręcz stać się atutem.
Tego typu skupienie na własnych emocjach, myślach, spostrzeżeniach w dalszej kolejności może pomóc w uchwyceniu ogólnych społecznych i kulturowych elementów świata, które zawarte są nawet w subiektywnych, osobistych historiach. Pisanie wypowiedzi opartych na metodach autoetnograficznych w znaczny sposób przyczynia się do rozwijania wyobraźni socjologicznej co zwiększa kompetencje badacza społecznego. Jest on w stanie lepiej zrozumieć jednostkę i jej relacje z otoczeniem, doszukać się w jej zachowaniu wpływów społecznych i kulturowych. Daje to możliwość lepszego zrozumienia występujących w danej rzeczywistości kulturowej zjawisk. Dzięki temu badacz może też zauważyć wiele nieprawidłowości w swoim dotychczasowym postrzeganiu i zmienić swój sposób widzenia. Takie spostrzeżenia nasuwają mi się nie tyle dzięki samemu tworzeniu wpisów na blogu, ale nawet bardziej dzięki ćwiczeniom, które opierały się na analizie blogów innych osób. Wiele rzeczy mnie zdziwiło, skłoniło do refleksji i czasem nawet zmieniło nieco moje postrzeganie. Myślę, że przy prowadzeniu prawdziwego badania tego typu metody mogłyby mi pomóc w o wiele lepszym poznaniu badanych i ich rzeczywistości i być może zmieniłyby też moje spojrzenie na niektóre zjawiska. Z pewnością mogę stwierdzić, że metoda ta pełni funkcję poznawczą. Jest to poznawanie siebie i innych w sposób dokładniejszy, bardziej refleksyjny.
Myślę, że w szczególny sposób przekonałam się też o funkcji psychologicznej autoetnografii. Wykonywane ćwiczenia pozwoliły na zastanowienie się nad własnymi odczuciami i emocjami oraz tymi, które próbowali przekazać inni.
Jeśli metodę wykorzystujemy do badania innych, a więc badacz nie jest jednocześnie badanym, tego typu metody mogą pomóc w lepszym poznaniu badanego, może on się bardziej otworzyć i czuć większą swobodę w czasie pisania tekstu samodzielnie. Doświadczenie pisania bloga utwierdziło mnie zresztą w tym przekonaniu – o wiele łatwiej było mi zastanowić się nad pewnymi kwestiami i nie miałam problemu z opisaniem ich na blogu, choć jestem przekonana, że nie udzieliłabym tak dokładnych i szczerych odpowiedzi, gdybym znalazła się w sytuacji bezpośredniej konfrontacji z badaczem. Dodatkowo wydaje mi się, że taki sposób prowadzenia badań okazałby się pomocny, gdybym chciała poszerzyć perspektywy badanych, zmienić trochę ich sposób postrzegania innych osób czy otaczającej ich rzeczywistości. W takim przypadku nie tylko badacz lepiej poznaje otoczenie i rzeczywistość, ale tej zmiany doświadczają też badani.
Oczywiście z metody tej mogą też wynikać problemy, z których najistotniejszym, wydaje mi się prawdziwość relacji. Nie mamy pewności, że tworzone teksty nie są jedynie wytworem wyobraźni autora, nie mamy pewności na ile są one oparte na prawdziwych wydarzeniach, faktycznie odczuwanych emocjach, mamy mniejszą możliwość kontroli. Sam status autora nie jest jasny i to budzi jeszcze więcej wątpliwości. Jeśli miałabym odnieść to do pracy nad blogami, mogę stwierdzić, że chociaż w większości analizowane przeze mnie blogi wydawały się autentyczne i wiarygodne, to nie mogę mieć co do tego całkowitej pewności. Pojawia się też problem etyczności i wspomniany wcześniej wpływ jaki może wywrzeć badanie na osoby badane. Należy się więc zastanowić na ile badacz ma prawo wpływać na zastaną rzeczywistość i czy w ogóle powinien ją zmieniać. Choć to odnosi się nie tylko do samych badań autoetnograficznych, ale ogólnie do socjologii zaangażowanej.
Kolejną kwestią, która wydaje mi się jednocześnie wadą i zaletą jest nacechowanie emocjonalne tekstów. Wiele tekstów opartych na autoetnografii, w tym również tworzone w ramach zajęć blogi, jest silnie nacechowanych emocjonalnie. Z jednej strony może utrudniać to ich analizę, ale jednocześnie można wyciągnąć z takich treści wiele istotnych wniosków, dotyczących autora, jego odczuć w konkretnych sytuacjach.
Podsumowując, pomimo wspomnianych problemów wynikających z badań autoetnograficznych, jestem jak najbardziej przychylna takim metodom. Bardzo podoba mi się to odejście od klasycznych sposobów badania, specyficzne nawet jeśli chodzi o metody jakościowe. Myślę, że jeśli będę miała taką możliwość, chętnie wykorzystam autoetnografię w przyszłości.
Rola badacza różni się tu od typowej roli moderatora. Faktycznie jeśli jest to badanie na pewnej grupie, można mówić tu o elemencie moderacji, ale i w tym przypadku zauważyć da się różnice jeśli chodzi o samą interpretację. Odchodzimy od typowego podejścia skupiającego się na obiektywności, rzetelności i trafności. Dodatkowo jeśli to sam autor staje się obiektem badania, zmienia to całkowicie postrzeganie, sposób interpretacji. Wyraźnie można było to odczuć w czasie tworzenia wpisów na blogach – czułam, że jestem jednocześnie obserwatorem i obserwowanym, sama dla siebie stałam się obiektem obserwacji, a to pozwoliło mi na zastanowienie się nam samą sobą, również w szerszej, społecznej perspektywie (w takiej refleksji pomogła też późniejsza analiza blogów tworzonych przez innych).
Włączenie do procesu badawczego osobistych odczuć, a więc odczuć badacza, jego prywatnych refleksji, otwiera moim zdaniem całkiem nowe możliwości. Znika w tym momencie problem obiektywności, o którą zawsze jest trudno w czasie badań. W przypadku autoetnografii mamy od początku świadomość subiektywności metod, otwarcie się do niej przyznajemy. Przy jakichkolwiek badaniach ciężko jest o całkowitą obiektywność, tu natomiast subiektywność może zostać wykorzystana, wręcz stać się atutem.
Tego typu skupienie na własnych emocjach, myślach, spostrzeżeniach w dalszej kolejności może pomóc w uchwyceniu ogólnych społecznych i kulturowych elementów świata, które zawarte są nawet w subiektywnych, osobistych historiach. Pisanie wypowiedzi opartych na metodach autoetnograficznych w znaczny sposób przyczynia się do rozwijania wyobraźni socjologicznej co zwiększa kompetencje badacza społecznego. Jest on w stanie lepiej zrozumieć jednostkę i jej relacje z otoczeniem, doszukać się w jej zachowaniu wpływów społecznych i kulturowych. Daje to możliwość lepszego zrozumienia występujących w danej rzeczywistości kulturowej zjawisk. Dzięki temu badacz może też zauważyć wiele nieprawidłowości w swoim dotychczasowym postrzeganiu i zmienić swój sposób widzenia. Takie spostrzeżenia nasuwają mi się nie tyle dzięki samemu tworzeniu wpisów na blogu, ale nawet bardziej dzięki ćwiczeniom, które opierały się na analizie blogów innych osób. Wiele rzeczy mnie zdziwiło, skłoniło do refleksji i czasem nawet zmieniło nieco moje postrzeganie. Myślę, że przy prowadzeniu prawdziwego badania tego typu metody mogłyby mi pomóc w o wiele lepszym poznaniu badanych i ich rzeczywistości i być może zmieniłyby też moje spojrzenie na niektóre zjawiska. Z pewnością mogę stwierdzić, że metoda ta pełni funkcję poznawczą. Jest to poznawanie siebie i innych w sposób dokładniejszy, bardziej refleksyjny.
Myślę, że w szczególny sposób przekonałam się też o funkcji psychologicznej autoetnografii. Wykonywane ćwiczenia pozwoliły na zastanowienie się nad własnymi odczuciami i emocjami oraz tymi, które próbowali przekazać inni.
Jeśli metodę wykorzystujemy do badania innych, a więc badacz nie jest jednocześnie badanym, tego typu metody mogą pomóc w lepszym poznaniu badanego, może on się bardziej otworzyć i czuć większą swobodę w czasie pisania tekstu samodzielnie. Doświadczenie pisania bloga utwierdziło mnie zresztą w tym przekonaniu – o wiele łatwiej było mi zastanowić się nad pewnymi kwestiami i nie miałam problemu z opisaniem ich na blogu, choć jestem przekonana, że nie udzieliłabym tak dokładnych i szczerych odpowiedzi, gdybym znalazła się w sytuacji bezpośredniej konfrontacji z badaczem. Dodatkowo wydaje mi się, że taki sposób prowadzenia badań okazałby się pomocny, gdybym chciała poszerzyć perspektywy badanych, zmienić trochę ich sposób postrzegania innych osób czy otaczającej ich rzeczywistości. W takim przypadku nie tylko badacz lepiej poznaje otoczenie i rzeczywistość, ale tej zmiany doświadczają też badani.
Oczywiście z metody tej mogą też wynikać problemy, z których najistotniejszym, wydaje mi się prawdziwość relacji. Nie mamy pewności, że tworzone teksty nie są jedynie wytworem wyobraźni autora, nie mamy pewności na ile są one oparte na prawdziwych wydarzeniach, faktycznie odczuwanych emocjach, mamy mniejszą możliwość kontroli. Sam status autora nie jest jasny i to budzi jeszcze więcej wątpliwości. Jeśli miałabym odnieść to do pracy nad blogami, mogę stwierdzić, że chociaż w większości analizowane przeze mnie blogi wydawały się autentyczne i wiarygodne, to nie mogę mieć co do tego całkowitej pewności. Pojawia się też problem etyczności i wspomniany wcześniej wpływ jaki może wywrzeć badanie na osoby badane. Należy się więc zastanowić na ile badacz ma prawo wpływać na zastaną rzeczywistość i czy w ogóle powinien ją zmieniać. Choć to odnosi się nie tylko do samych badań autoetnograficznych, ale ogólnie do socjologii zaangażowanej.
Kolejną kwestią, która wydaje mi się jednocześnie wadą i zaletą jest nacechowanie emocjonalne tekstów. Wiele tekstów opartych na autoetnografii, w tym również tworzone w ramach zajęć blogi, jest silnie nacechowanych emocjonalnie. Z jednej strony może utrudniać to ich analizę, ale jednocześnie można wyciągnąć z takich treści wiele istotnych wniosków, dotyczących autora, jego odczuć w konkretnych sytuacjach.
Podsumowując, pomimo wspomnianych problemów wynikających z badań autoetnograficznych, jestem jak najbardziej przychylna takim metodom. Bardzo podoba mi się to odejście od klasycznych sposobów badania, specyficzne nawet jeśli chodzi o metody jakościowe. Myślę, że jeśli będę miała taką możliwość, chętnie wykorzystam autoetnografię w przyszłości.



