środa, 19 października 2016

Zadanie 2. - Narracja autobiograficzna

Kiedy byłam małym dzieckiem…
Urodziłam się w małej miejscowości i swoje dzieciństwo spędziłam na wsi, biegając po zielonej trawie, otoczona zwierzętami, które zawsze traktowałam jak członków rodziny. Kiedy byłam małym dzieckiem uwielbiałam słuchać jak mama czyta mi książki. Czy to krótkie wierszyki czy baśnie, zawsze fascynowały mnie światy kryjące się pomiędzy okładkami i uważałam, że nie ma nic bardziej magicznego od nich. Historie nigdy mi się nie nudziły i lubiłam słuchać ich wielokrotnie, tak że wiele z nich znałam na pamięć. Kiedy jeszcze nie umiałam czytać siadałam przed moimi magicznymi książkami, przewracałam kolejne strony i recytowałam zapamiętanie wersy. Samo udawanie, że czytam wydawało mi się niezwykle ekscytujące i sprawiało mi wiele radości. Kochałam swoje książki. Zawsze pilnowałam żeby nikt ich nie zniszczył i odkładałam je starannie na półki. Były dla mnie jak żywe istoty, jak przyjaciele, którzy budzili we mnie podziw i szacunek. Wydawało mi się, że trzeba być prawdziwym czarodziejem, żeby być w stanie stworzyć coś tak niesamowitego.
Źródło: https://static.pexels.com/photos/46274/pexels-photo-46274.jpeg

I odkryłam, że też potrafię czarować…
W szkole podstawowej nadal kochałam książki. Teraz mogłam je już samodzielnie czytać, co dawało mi niezwykłą satysfakcję. Pochłaniałam ich mnóstwo. Nie były to tylko książki opisujące fikcyjne światy, ale i podręczniki szkolne przedstawiające rzeczywistość – wszystkie one wydawały mi się wyjątkowe i uwielbiałam spędzać czas na ich zgłębianiu. Książki nadal wydawały mi się lepszymi przyjaciółmi niż ludzie i nie mogłam się od nich oderwać. Zwykle nie potrafiłam wytrzymać do zajęć i czytałam wcześniej rozdziały przeznaczone na kolejne lekcje.
W tym czasie odkryłam, że poza czytaniem sama  mogę też pisać, tworzyć historie i światy, ograniczana jedynie możliwościami własnej wyobraźni. Wydawało mi się, że zyskałam niesamowitą magiczną moc. Uwielbiałam zajęcia z języka polskiego. Zawsze z niecierpliwością czekałam na prace domowe, które wymagały od nas tworzenia własnych tekstów. Wtedy też zamarzyłam o tym by w przyszłości zostać pisarką. Nie do końca rozumiałam co się z tym wiąże, wiedziałam tylko, że chce pisać i otaczać się książkami, mymi magicznymi przyjaciółmi.
Źródło: https://pixabay.com/static/uploads/photo/2015/01/20/18/28/writer-605764_960_720.jpg

Czas gimnazjum, czas zmian 
Znalezienie się w nowej szkole i okres aklimatyzacji był dla mnie niezwykle trudny. Zawsze byłam nieśmiałym, zamkniętym w sobie dzieckiem, które raczej zdystansowane obserwowało czujnie otoczenie i wolało trzymać się na uboczu. Nowe miejsce i nowi znajomi budzili we mnie różne niepokoje. Książki stały się w tym czasie formą ucieczki. Zapominałam o lekcjach, zadanych pracach domowych, otaczających mnie ludziach i uciekałam do nieznanych wcześniej światów, uważnie obserwując postaci i ich relacje. Wolałam żyć ich życiem. W tym czasie odnalazłam też inne zainteresowania. Zaczęłam dużo czytać o Japonii i interesować się japońską popkulturą, szczególnie filmami animowanymi. Fascynowały mnie różnice jakie dostrzegałam pomiędzy znaną mi kulturą a tym dalekim światem. Ludzie zachowywali się inaczej, wykonywali inne gesty, myśleli inaczej. Wielokrotnie zadawałam sobie pytanie: dlaczego? Miałam wrażenie, że odnalazłam kolejną magiczną krainę jaką znałam tylko z moich ukochanych książek. Anime sprawiło, że z czasem zainteresowałam się też rysunkiem i odkryłam, że potrafię tworzyć nie tylko słowa, ale i obrazy. Mogłam moje historie uzupełniać ilustracjami! Mnóstwo czasu zaczęłam poświęcać więc na ćwiczenie rysunku. Zyskałam kolejną magiczną umiejętność.  

Kiedy zapomniałam o pisaniu...
W liceum coraz mniej pisałam. Nadal lubiłam czytać, ale więcej czasu poświęcałam na rysowanie. Te jednak ustępowało coraz bardziej mojej nowej miłości jaką stała się kultura dalekowschodniej Azji. Początkowe zafascynowanie Japonią z czasem doprowadziło mnie też do półwyspu koreańskiego, który skusił mnie wytworami popkulturowymi. Później zaczęłam pochłaniać książki dotyczące kultury i historii Korei, wyszukiwać informacje przy pomocy Internetu ciągle chcąc dowiedzieć się czegoś więcej. Uwielbiałam słuchać koreańskiej muzyki czy to nowoczesnej czy dźwięków tradycyjnych instrumentów, z których szczególnie pokochałam gayageum. Fascynowały mnie różnice kulturowe jakie zdołałam zaobserwować i odkrywanie tego nowego dziwnego świata, który chwilami wydawał się niezrozumiały. Zagubiłam wtedy kierunek, którym wcześniej podążałam i nie byłam pewna co chcę dalej robić w życiu, do czego zmierzam, jak połączyć wszystkie moje zainteresowania i wcześniejsze marzenia, albo które z nich wybrać. Wiedziałam, że lubię obserwować ludzi, lubiłam też ich słuchać. Koleżanka podpowiedziała mi w tamtym czasie, że byłabym dobrym psychologiem. Zaczęłam poważnie zastanawiać się nad jej słowami i pomysł wydał mi się całkiem ciekawy. Przerosła mnie chyba jednak myśl o odległości jaka dzieliłaby mnie od domu, nie bez znaczenia były też koszty przeprowadzki. Ostatecznie zdecydowałam się najpierw na konkretne miasto a nie na kierunek i postanowiłam studiować w Białymstoku. Z kilku kierunków na jakie się dostałam w końcu zdecydowałam się na socjologię.
Źródło: https://c2.staticflickr.com/4/3794/13326965434_a2c5d0b378_b.jpg

Socjologia?
Pierwsze kroki stawiane na uczelni nie były łatwe. Nie do końca też wiedziałam czego spodziewać się po wybranym kierunku. Nazwa „socjologia” nadal brzmiała dla mnie dość obco i po części niezrozumiale. Nie byłam pewna co właściwie się za nią kryje, czego będę musiała się nauczyć. Strach i niepewność powoli zaczęły zamieniać się w wielką fascynację. Każde zajęcia, nawet jeśli trudne wydawały mi się intrygujące. Czułam, że znów eksploruje nowy świat. Wszystko co do tej pory wydawało mi się jasne i oczywiste, przestało takie być. Musiałam nauczyć się nowego myślenia, otworzyć umysł, by dostrzec to co niedostrzegalne na pierwszy rzut oka. Socjologia okazała się czymś czego od dawna szukałam. Znów poczułam magię jaką jako dziecko odnajdywałam na stronach książek. Okazało się, że rzeczywistość jaka mnie otacza jest o wiele bardziej złożona, tajemnicza i fascynująca.  Mogłam o niej czytać, z czasem również zaczęłam pisać. Znalazłam odpowiedzi na dawno postawione pytania: dlaczego? I zadawałam coraz to nowe. Socjologia dała mi też możliwość innego spojrzenia na zjawiska dziejące się w mojej ukochanej Korei i możliwość pisania o nich. Przez te wszystkie lata ani razu nie żałowałam swojej decyzji o pójściu na socjologię.
Źródło: https://c1.staticflickr.com/1/24/56206868_9ea35e3694_b.jpg

A teraz?
Nadal nie żałuję. Ciągle lubię czytać, teraz w szczególności książki socjologiczne. Wciąż rysuję i oczywiście piszę. Poznaję Koreę od całkiem nowej, socjologicznej strony. Próbuję zaleźć też czas na inne zainteresowania takie jak słuchanie muzyki czy gra na gitarze. Nadal nie jestem pewna co wydarzy się dalej, jakie światy będę odkrywać w przyszłości, ale z pewnością wszystkie moje dotychczasowe doświadczenia w jakiś sposób będą miały na to wpływ. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz