Kiedy byłam małym dzieckiem…
Urodziłam się w małej miejscowości i swoje dzieciństwo
spędziłam na wsi, biegając po zielonej trawie, otoczona zwierzętami, które
zawsze traktowałam jak członków rodziny. Kiedy byłam małym dzieckiem uwielbiałam
słuchać jak mama czyta mi książki. Czy to krótkie wierszyki czy baśnie, zawsze
fascynowały mnie światy kryjące się pomiędzy okładkami i uważałam, że nie ma
nic bardziej magicznego od nich. Historie nigdy mi się nie nudziły i lubiłam
słuchać ich wielokrotnie, tak że wiele z nich znałam na pamięć. Kiedy jeszcze
nie umiałam czytać siadałam przed moimi magicznymi książkami, przewracałam kolejne
strony i recytowałam zapamiętanie wersy. Samo udawanie, że czytam wydawało mi
się niezwykle ekscytujące i sprawiało mi wiele radości. Kochałam swoje książki.
Zawsze pilnowałam żeby nikt ich nie zniszczył i odkładałam je starannie na
półki. Były dla mnie jak żywe istoty, jak przyjaciele, którzy budzili we mnie
podziw i szacunek. Wydawało mi się, że trzeba być prawdziwym czarodziejem, żeby
być w stanie stworzyć coś tak niesamowitego.
Źródło: https://static.pexels.com/photos/46274/pexels-photo-46274.jpeg
I odkryłam, że też
potrafię czarować…
W szkole podstawowej nadal kochałam książki. Teraz mogłam je
już samodzielnie czytać, co dawało mi niezwykłą satysfakcję. Pochłaniałam ich
mnóstwo. Nie były to tylko książki opisujące fikcyjne światy, ale i podręczniki
szkolne przedstawiające rzeczywistość – wszystkie one wydawały mi się wyjątkowe
i uwielbiałam spędzać czas na ich zgłębianiu. Książki nadal
wydawały mi się lepszymi przyjaciółmi niż ludzie i nie mogłam się od nich
oderwać. Zwykle nie potrafiłam wytrzymać do zajęć i czytałam wcześniej
rozdziały przeznaczone na kolejne lekcje.
W tym czasie odkryłam, że poza czytaniem sama mogę też pisać, tworzyć historie i światy, ograniczana
jedynie możliwościami własnej wyobraźni. Wydawało mi się, że zyskałam niesamowitą
magiczną moc. Uwielbiałam zajęcia z języka polskiego. Zawsze z niecierpliwością
czekałam na prace domowe, które wymagały od nas tworzenia własnych tekstów. Wtedy
też zamarzyłam o tym by w przyszłości zostać pisarką. Nie do końca rozumiałam co się z tym wiąże, wiedziałam tylko, że chce pisać i otaczać się
książkami, mymi magicznymi przyjaciółmi.
Źródło: https://pixabay.com/static/uploads/photo/2015/01/20/18/28/writer-605764_960_720.jpg
Czas gimnazjum, czas zmian
Znalezienie się w nowej szkole i okres aklimatyzacji był dla
mnie niezwykle trudny. Zawsze byłam nieśmiałym, zamkniętym w sobie dzieckiem,
które raczej zdystansowane obserwowało czujnie otoczenie i wolało trzymać się
na uboczu. Nowe miejsce i nowi znajomi budzili we mnie różne niepokoje. Książki
stały się w tym czasie formą ucieczki. Zapominałam o lekcjach, zadanych pracach
domowych, otaczających mnie ludziach i uciekałam do nieznanych wcześniej światów, uważnie obserwując postaci i ich relacje. Wolałam żyć ich życiem. W tym czasie odnalazłam
też inne zainteresowania. Zaczęłam dużo czytać o Japonii i interesować się
japońską popkulturą, szczególnie filmami animowanymi. Fascynowały mnie różnice
jakie dostrzegałam pomiędzy znaną mi kulturą a tym dalekim światem. Ludzie
zachowywali się inaczej, wykonywali inne gesty, myśleli inaczej. Wielokrotnie
zadawałam sobie pytanie: dlaczego? Miałam wrażenie, że odnalazłam kolejną
magiczną krainę jaką znałam tylko z moich ukochanych książek. Anime sprawiło, że
z czasem zainteresowałam się też rysunkiem i odkryłam, że potrafię tworzyć nie
tylko słowa, ale i obrazy. Mogłam moje historie uzupełniać ilustracjami!
Mnóstwo czasu zaczęłam poświęcać więc na ćwiczenie rysunku. Zyskałam kolejną
magiczną umiejętność.
Kiedy zapomniałam o pisaniu...
W liceum coraz mniej pisałam. Nadal lubiłam czytać, ale
więcej czasu poświęcałam na rysowanie. Te jednak ustępowało coraz bardziej
mojej nowej miłości jaką stała się kultura dalekowschodniej Azji. Początkowe
zafascynowanie Japonią z czasem doprowadziło mnie też do półwyspu koreańskiego,
który skusił mnie wytworami popkulturowymi. Później zaczęłam pochłaniać
książki dotyczące kultury i historii Korei, wyszukiwać informacje przy pomocy
Internetu ciągle chcąc dowiedzieć się czegoś więcej. Uwielbiałam słuchać
koreańskiej muzyki czy to nowoczesnej czy dźwięków tradycyjnych instrumentów, z
których szczególnie pokochałam gayageum. Fascynowały mnie
różnice kulturowe jakie zdołałam zaobserwować i odkrywanie tego nowego dziwnego
świata, który chwilami wydawał się niezrozumiały. Zagubiłam wtedy kierunek, którym
wcześniej podążałam i nie byłam pewna co chcę dalej robić w życiu, do czego
zmierzam, jak połączyć wszystkie moje zainteresowania i wcześniejsze
marzenia, albo które z nich wybrać. Wiedziałam, że lubię obserwować ludzi, lubiłam też ich słuchać.
Koleżanka podpowiedziała mi w tamtym czasie, że byłabym dobrym psychologiem.
Zaczęłam poważnie zastanawiać się nad jej słowami i pomysł wydał mi się całkiem
ciekawy. Przerosła mnie chyba jednak myśl o odległości jaka dzieliłaby mnie od
domu, nie bez znaczenia były też koszty przeprowadzki. Ostatecznie zdecydowałam
się najpierw na konkretne miasto a nie na kierunek i postanowiłam studiować w
Białymstoku. Z kilku kierunków na jakie się dostałam w końcu zdecydowałam
się na socjologię.
Źródło: https://c2.staticflickr.com/4/3794/13326965434_a2c5d0b378_b.jpg
Socjologia?
Pierwsze kroki stawiane na uczelni nie były
łatwe. Nie do końca też wiedziałam
czego spodziewać się po wybranym kierunku. Nazwa „socjologia” nadal brzmiała
dla mnie dość obco i po części niezrozumiale. Nie byłam pewna co właściwie się
za nią kryje, czego będę musiała się nauczyć. Strach i niepewność powoli
zaczęły zamieniać się w wielką fascynację. Każde zajęcia, nawet jeśli trudne
wydawały mi się intrygujące. Czułam, że znów eksploruje nowy świat. Wszystko co
do tej pory wydawało mi się jasne i oczywiste, przestało takie być. Musiałam
nauczyć się nowego myślenia, otworzyć umysł, by dostrzec to co niedostrzegalne
na pierwszy rzut oka. Socjologia okazała się czymś czego od dawna szukałam.
Znów poczułam magię jaką jako dziecko odnajdywałam na stronach książek. Okazało
się, że rzeczywistość jaka mnie otacza jest o wiele bardziej złożona,
tajemnicza i fascynująca. Mogłam o niej czytać, z czasem również zaczęłam
pisać. Znalazłam odpowiedzi na dawno postawione pytania: dlaczego? I zadawałam coraz to nowe. Socjologia dała mi też możliwość innego spojrzenia na zjawiska dziejące
się w mojej ukochanej Korei i możliwość pisania o nich. Przez te wszystkie lata
ani razu nie żałowałam swojej decyzji o pójściu na socjologię.
Źródło: https://c1.staticflickr.com/1/24/56206868_9ea35e3694_b.jpg
A teraz?
Nadal
nie żałuję. Ciągle lubię czytać, teraz w szczególności książki socjologiczne. Wciąż rysuję i oczywiście piszę. Poznaję Koreę od całkiem nowej, socjologicznej
strony. Próbuję zaleźć też czas na inne zainteresowania takie jak słuchanie
muzyki czy gra na gitarze. Nadal nie jestem pewna co wydarzy się dalej, jakie
światy będę odkrywać w przyszłości, ale z pewnością wszystkie moje dotychczasowe doświadczenia w jakiś sposób będą miały na to wpływ.




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz